Co jakiś czas dostaję od Was maile z informacją, że macie już dość bycia oszukiwanymi przez producentów. Im więcej wiecie o składach tym trudniej powstrzymać złość czy irytację.
Cóż ja się z tego śmieje. Nie, nie z Was, nie z waszej irytacji, ale z producentów. Z tego, że sami sobie robią koło kupra, że obudzą się któregoś dnia z ręką w nocniku bo koniec końców nie da się bezkarnie naciągać rzeczywistości.
O to i cykl, choć pewnie nie będzie pojawiał się regularnie, ukazujący jak na niewiedzy producenci żerują.
Oto i bohater naszego posta
Dax Cosmetics, Perfecta Pharmacy, Femina, Probiotyczny preparat do higieny intymnej SOS
Producent pisze na opakowaniu.
Co też z tego opakowania - czy też opisu oburzyło
Czy producent skłamał?
Otóż nie! Ba, nawet nie wprowadził w błąd. Napisał samą prawdę i całą prawdę. Ale ... No jest tu jeden haczyk. Co tu dużo mówić wynika, ów haczyk, z niewiedzy, a raczej z wiedzy pobieżnej, zasłyszanej, gdzieś przeczytanej, jak mówi przysłowie "dzwoni w jakimś kościele, tylko nie bardzo wiadomo w którym". Ba sama, chyba kilka razy (chyba zbyt wierząc w czytelników bloga) użyłam takiego skrótu myślowego, chyba nawet ktoś zwrócił mi na to uwagę. Do tak popularnych silnie wysuszających detergentów zaliczamy dwa związki Sodium Lauryl Sulfate i Sodium Laureth Sulfate . Różnią się one tylko środkowym wyrazem czyli jeden ma Lauryl a drugi to Laureth. Znacząco za to różnią się ich skróty pierwszy to SLS, a drugi SLES.
Oba działają tak samo - czyli silnie wysuszają. Skrót myślowy (używany również przeze mnie) polega na tym, że większość ludzi używa do określania obu tych detergentów skrótu SLS, gdzieś tam po drodze, między mózgiem, a palcami na klawiaturze gubi się ta literka E ze skrótu SLES. I to właśnie wykorzystał producent, chwaląc się radośnie, że taki fajny i SLS nie użył.
OMG! Padłam! W życiu bym nie pomyślała, że tak można wykorzystać ten haczyk! :/
OdpowiedzUsuńHaha, właśnie sobie uświadomiłam, że w moim też to jest, ba nawet nie wiedziałam, że jest i sls i sles...
OdpowiedzUsuńChyba zacznę się myć białym jeleniem :-/ o zgrozo
OdpowiedzUsuńNa jelenia tez radziłabym uważać... Po płynie do higieny intymnej dostałam uczulenia! TAM... Wesoło mi nie było... :))) Mydło tez ma jakiś dziwny skład..
UsuńSroka polecała probiotycznego białego jelenia...
UsuńTeż często używam takiego skrótu mając na myśli oba. Chyba lepiej być konkretnym, żeby innym także się nie myliło.
OdpowiedzUsuńDzięki Sroko za ten post. Jesteś niesamowita :)
OdpowiedzUsuńAle obu unikać, czy tylko SLS?
OdpowiedzUsuńOdpowiedź jest w poście " Oba działają tak samo - czyli silnie wysuszają" .
UsuńNiby haczyk wykorzystał, ale tak jak piszesz, oba są tak samo wysuszające, więc wiele się nie "pochwalił", ale dokładnie, jak wspomniałas, niewiedza, niewiedza i brak konkretów często nas gubią i dlatego producenci tak z nami pogrywają, na szczęście mamy Ciebie :)
OdpowiedzUsuńNiestety takich pogrywających jest cała masa :(
UsuńNiestety jeśli się nie mylę taki sam chwyt zastosowano na żelu dla dziewczynek z Biedronki..
UsuńA to przegięcie jest już.
OdpowiedzUsuńAleż napisali samą prawdę :)
UsuńA ja miałam dobre zdanie o kosmetykach tej firmy:/
OdpowiedzUsuńJa niestety nie miałam już od dłuższego czasu.
Usuńhahah co za cwaniaczek : )
OdpowiedzUsuń:)
UsuńA czy w przypadku higieny intymnej nie jest wskazane używać środków, które dokładniej myją? Czyli takie z sls i sles? Pytam bo nie wiem, a ostatnio sie nad tym zastanawiałam. Asia
OdpowiedzUsuńNie wiem co oznacza "dokładniej myją"? Znaczy jak?
UsuńMoim zdaniem, wręcz przeciwnie. Odkąd przestałam natarczywie "czyścić" te sfery intymne, skończyły się moje przygody z wszelkimi infekcjami. A płyny tego typu odstawiłam całkowicie.
UsuńTak jak w przypadku szamponów kiedy musimy dokładniej umyć włosy używamy szamponów, które w składzie mają sls. Nie wiem czy to samo dotyczy sfer intymnych. Chyba dokładniej nie umiem wytłumaczyć o co mi chodzi ;)
UsuńDobrze, że wpadłam na ten post :)) Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia życzę :***
OdpowiedzUsuń:)
UsuńZnany mi chwyt, na kilku produktach już taki widziałam :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńja niestety też nie pierwszy raz się z tym spotykam
Usuńo w mordę...nie miałam pojęcia
OdpowiedzUsuńO kurczę... Aż musiałam ze trzy razy patrzeć, bo dla mnie to identyczne było :D. Rzeczywiście dobre! Już się nie dam nabrać!
OdpowiedzUsuńa mi gdzieś w głowie dzwoni, że SLES nie taki zły? źle zasłyszałam? jak to z nim jest?
OdpowiedzUsuńBardzo mądry blog. Odkąd go czytam stwierdzam, że w naszych ,,znanych" drogeriach 99% kosmetyków jest po prostu bazą reklam nafaszerowanych szkodliwymi składnikami.
OdpowiedzUsuńja stosuję intimea czy jakoś tak z Biedronki, ten różowy dla dziewczynek, kąpię też tym moje dzieci i jest ok:) polecam!
OdpowiedzUsuńNapisałam jakiś czas temu ebook (za darmo po zapisaniu się do subskrypcji) na temat szkodliwości SLSów, bo ten temat jest według mnie często pomijany. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że te składniki są dopuszczone do użytku tylko dlatego, że ktoś tak chciał. Nikt się nie przejmował tym, że wcale nie są przyjazne naszej skórze.
OdpowiedzUsuńteż nie wiedziałam, eh jak to dobrze byc świadomym.. chcialabym zeby rozpoznawanie skladow przychodzilo mi tak latwo jak sroce :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za ten blog
OdpowiedzUsuń